Strona główna » Zespo?y muzyczne » milosc » milosc na odleglosc
| Re: milosc na odleglosc [wiadomość #10880 (odpowiedź na #10843) ] |
śro, 20 marzec 2002 08:01   |
Lily of the Valley Wiadomości: 108 Dołączył(a): styczeń 2002 |
Senior Member |
|
|
Tue, 19 Mar 2002 18:49:53 +0000 (UTC) tonid@tonid.net (Tomasz Nidecki)
w przypływie całkowitej desperacji napisał(a):
>> Bo co innego jak sie zwiazek sypie iles czasu, myslisz czy tego nie
>> zakonczyc, a co innego jak to jest tak nagle... No nic, by-gone
>Nie wierze, zeby jakikolwiek zwiazek rozsypal sie "ot tak". Problem wg mnie
>lezy w tym, ze czasem czlowiek nie zauwaza, a jeszcze czesciej nie chce
>zauwazyc elementow ktore niechybnie prowadza do rozpadu zwiazku. Cale zycie
>uczymy sie powoli te elementy dostrzegac i reagowac wystarczajaco wczesnie
>cos zmieniajac, zamiast budzic sie z reka w nocniku...
Oczywiscie ze tak! Mysmy caly czas sobie mowili, ze nasz zwiazek jest
taki cudowny i wspanialy, a jakby byly jakies problemy, to bedziemy
umieli sobie o nich mowic... Ale okazalo sie ze mimo non-stop
powtarzania sobie, a moze wlasnie przez to, ze gdyby cos, to sobie
mowimy... to jednak sie nie mowilo co boli... Bo to sie nie miescilo w
naszej wizji zwiazku idealnego. Bo to byly takie "glupoty", o ktorych
szkoda gadac, a ktorych az glupio mowic... Ale jak sie ich troche
nazbieralo, to juz przestaly byc takie niewinne i nieszkodliwe... Juz
nie mozna bylo sobie powiedziec "czepiam sie"...
Pozdry by Lily
"Daremne zale - prozny trud,
Bezsilne zlorzeczenia!
Przezytych ksztaltow zaden cud
Nie wroci do istnienia..." [Adam Asnyk]
|
|
|
| Re: milosc na odleglosc [wiadomość #10882 (odpowiedź na #10831) ] |
śro, 20 marzec 2002 08:14   |
Lily of the Valley Wiadomości: 108 Dołączył(a): styczeń 2002 |
Senior Member |
|
|
Tue, 19 Mar 2002 21:46:29 +0100 "Maestro / nET#47"
<revanger@kki.net.pl> w przypływie całkowitej desperacji napisał(a):
>> <revanger@kki.net.pl> w przypływie całkowitej desperacji napisał(a):
>Nie byłem jakoś całkowicie zdesperowany :)
Dobra dobra ;-) No... niech Ci bedzie - ja bylam zdesperowana :-)
>> fatum siakies, przesilenie wiosenne czy co... :-)
>Pewnie przesilenie. Wiosna idzie, trzeba sobie pofruwać (i tego Tobie
>życzę!)
Dzieki, ale ja naprawde obecnie chyba musze troche odpoczac,
przemyslec pare rzeczy... Nie naleze do osob ktore z jednego zwiazku
rzucaja sie w drugi, na zasadzie klin-klinem. Uwazam ze to strasznie
nie fair w stosunku do drugiej osoby.
No... chyba ze faktycznie zjawilby sie ktos i mnie rozlozyl na obie
lopatki ;-)))
>> To sie okaze za jakis czas... Najgorsze jest to ze ja licze na to ze
>> jednak cos sie zmieni, ze on zmieni zdanie... Taka glupia nadzieja...
>A jesteś pewna, że nie znajdziesz lepszego?
A czego w tym zyciu mozna byc pewnym? Generalnie to zawsze chyba
znajdzie sie lepszy... Ale czesto to tylko pozory. Po blizszym
poznaniu wychodzi szydlo z worka ;-)
>> Bo co innego jak sie zwiazek sypie iles czasu, myslisz czy tego nie
>> zakonczyc, a co innego jak to jest tak nagle... No nic, by-gone
>> [fishyzm] :-)
>A on to tak zakończył bez powodu nie myśląc o tym?
To ze on to zakonczyl przede wszystkim bylo dla niego samego szokiem -
przynajmniej z tego co mowil. Tzn. jadac do mnie do Poznania nie
planowal tego w zadnym stopniu. Bo cos tam nie bylo do konca w
porzadku, troche ostatnio mielismy problemy z komunikacja (tzn. ja
mowilam, on mowil, ale brak porozumienia tak naprawde). Ale myslal ze
to tylko kwestia tego ze sie dlugo nie widzimy, ze to odleglosc i jak
przyjedzie to wszystko bedzie znow super i rozowo - a nie bylo.
Wysiadl na dworcu i jak mi powiedzial - "nic nie poczul". No i
stwierdzil ze wobec tego to nie ma sensu.
>emu też jest ciężko... prawda?
Nie wiem. Mozliwe.
>> Nie wiem o czym pomyslales, ale zapewniam Cie ze nie bylo to
>> podtekstow :-)
>Eh... chyba jestem ostatnio przewrażliwiony...
Mozliwe ze tez bym tak zareagowala jakby ktos cos takiego powiedzial.
Ale nie, ja nie z tego typu osob :-) Raz, raz jeden mi sie zdarzylo o
tym myslec, daaawno temu. Potem zobaczylam jaka bylam glupia - widzac
jak blahy byl powod, a wtedy wydawal mi sie koncem swiata. Teraz
dopiero widze, ze zycie jest zbyt wazne zeby je konczyc ot-tak - bo
cos nie wyszlo. Ja sie tak latwo nie poddaje :-)))
>> Po prostu nie lubie sytuacji, na ktore nie mam zadnego
>> wplywu, ot wszystko...
>Nikt nie lubi. Ale czasem tak jest. Poza tym czasami wolę, jak coś robią za
>mnie... Wreszcie można troszkę odpocząć i olać wszystko :)
Tez prawda :-) Hihi - musze to dopisac do listy plusow tej sytuacji w
jakiej jestem :-)
>> I wtedy mowie ze nienawidze swiata - bo decyduje za mnie.
>Heh... ale nie NIENAWIDZISZ świata tylko "mogłoby być inaczej". Świat jest
>fajny. Naprawdę (przeczytaj sobie posta o message-id
>news:12012002.696EB72E@pucked.blade.net - tylko nie wiem, na jakim serwerze
>go znajdziesz. Spróbuj na http://groups.google.com/ )
Ale tak fajniej brzmi ;-))))) A serio - zerkne na to :-)
>> "Daremne zale - prozny trud,
>> Bezsilne zlorzeczenia!
>> Przezytych ksztaltow zaden cud
>> Nie wroci do istnienia..." [Adam Asnyk]
>:(( Już lepiej coś takiego:
Ale to wcale nie jest smutne! Przynajmniej - nie musi byc :-) To jest
prawdziwe, ale nie musi niesc smutku. Do mnie to przemawia w ten
sposob, ze nie ma sensu plakac nad przeszloscia, rozpaczac... bo to
jest - no wlasnie! - przeszlosc. Trzeba zyc dalej i tyle. Nie wrocimy
do tego, co juz przezylismy.
>"If you should ever find someone new
>I know she'll better be good to you
>Cause if she doesn't then I'll be there" :)
>[Michael Jackson & The Jacksons, później Mariah Carey - "I'll be there". Nie
>wiem, kto napisał tekst.]
Tez fajne, ale obiektywnie patrzac na zwiazki dookola to wcale nie
wiem czy ludziki zmieniaja swoich partnerow na.... "lepsze modele"
;->>> No, ale to jest tylko obiektywna ocena. Oni na pewno sami wiedza
lepiej :-)
Pozdry by Lily
"Daremne zale - prozny trud,
Bezsilne zlorzeczenia!
Przezytych ksztaltow zaden cud
Nie wroci do istnienia..." [Adam Asnyk]
|
|
|
| Re: milosc na odleglosc [wiadomość #10884 (odpowiedź na #10880) ] |
śro, 20 marzec 2002 10:46   |
tonid Wiadomości: 249 Dołączył(a): luty 2002 |
Senior Member |
|
|
Lily of the Valley <secretgirl@NOSPAM.o2.pl> wrote in
news:ft1h9ucvkrt3lkc8epu50648ujsvq7bmn8@4ax.com:
> Oczywiscie ze tak! Mysmy caly czas sobie mowili, ze nasz zwiazek jest
> taki cudowny i wspanialy, a jakby byly jakies problemy, to bedziemy
> umieli sobie o nich mowic... Ale okazalo sie ze mimo non-stop
> powtarzania sobie, a moze wlasnie przez to, ze gdyby cos, to sobie
> mowimy... to jednak sie nie mowilo co boli... Bo to sie nie miescilo w
> naszej wizji zwiazku idealnego. Bo to byly takie "glupoty", o ktorych
> szkoda gadac, a ktorych az glupio mowic... Ale jak sie ich troche
> nazbieralo, to juz przestaly byc takie niewinne i nieszkodliwe... Juz
> nie mozna bylo sobie powiedziec "czepiam sie"...
Ha! Dokladnie! Nie wiem czy Cie to pocieszy, ale to niestety typowa
przypadlosc i czesto powoduje rozpad zwiazkow 8[.
--
tomasz 'tonid' nidecki, zoliborz, warszawa, poland
mailto:tonid@tonid.net http://endemic.tonid.net
"Magazyn Akwarium" - www.magazynakwarium.pl - sekr. red.
|
|
| | | | | |
| Re: milosc na odleglosc [wiadomość #11106 (odpowiedź na #10882) ] |
nie, 24 marzec 2002 16:44   |
revanger Wiadomości: 306 Dołączył(a): grudzień 2001 |
Senior Member |
|
|
I właśnie w tym momencie zobaczyłem kartkę na drzwiach lodówki. <secretgirl@NOSPAM.o2.pl> na alt.pl.milosc napisał, że...
>>> Ale to chyba jednak nie to samo... Jesli to jest Twoja decyzja...
>> Może i nie to samo, ale jak połowa zespołu starała mi się na siłę pokazać,
>> że robię źle (kiedy od początku o tym wiedziałem i byłem prawie pewny, że
>> tak zareagują) to i tak nie jest to przyjemne...
> To znaczy byles pewien ze zle robisz
Hm... nie wiem... robiłem to chyba dla własnego szczęścia. To już kwestia
jakiejś moralnej decyzji, czy powinienem zostać z osobą, z którą jestem i z
którą jestem szczęśliwy, czy "przejść" do kogoś innego, z którą to osobą
będzie... heh... fajniej :)
> czy ze oni beda probowali Ci to udowodnic?
To na pewno.
>> To i tak dobrze, że nie na dworcu :)
> Sama nie wiem... Moglabym go w tym momencie wsadzic w pociag powrotny,
> a tak... ponad 24 h massakry, kiedy nawet nie moglam sie porzadnie
> wyryczec...
Przynajmniej oglądnęliście fajny film ;-)
Właśnie - jaki?
> Ja tez nie... Ale wyslalam mu msg na GG, nie odezwal sie - nie
> zamierzam sie narzucac.
Pewnie jeszcze kiedyś coś napisze...
> Tak czy inaczej zwierzatko ;-)
> A poza tym mam kilku wspanialych przyjaciol i mase znajomych, ktorych
> czasem naprawde bym nie podejrzewala ze moge ich cokolwiek obchodzic.
> Uklony m.in. do Smiegielka, Kominka i Szulera :-))))
No właśnie :)
I ja też wierzę, że everything's gonna be all right!
>>>> nieskonfigurowanego OE do wysyłania postów w HTMLu :->
>>> Fff ogoole jestem dzielna i bendem informatykiem! ;-))))))
>> No to miło - a tak poważnie - idziesz/jesteś na informatyce?
> Zamierzam sie tam dostac w lipcu :-)
A gdzie dokładniej?
> - trzymcie kciuki,
Będziemy, ale przypomnij jeszcze ;)
> Microsofcie drzyj - nadchodze! ;-))))
:)))) Będzie lepiej :) Cały świat będzie wspominał Lily of the Valley :)))
--
/* 5ss, nET#47 & SingleSextet member.
Piąta Strona Świata official website:
http://5ss.kdm.pl/ - visit us now! */
|
|
|
| Re: milosc na odleglosc [wiadomość #11223 (odpowiedź na #11106) ] |
pon, 25 marzec 2002 06:36   |
Lilijka Wiadomości: 17 Dołączył(a): marzec 2002 |
Junior Member |
|
|
Sun, 24 Mar 2002 22:44:56 +0100 "Maestro / nET#47"
<revanger@kki.net.pl> w przypływie całkowitej desperacji napisał(a):
>> To znaczy byles pewien ze zle robisz
>Hm... nie wiem... robiłem to chyba dla własnego szczęścia. To już kwestia
>jakiejś moralnej decyzji, czy powinienem zostać z osobą, z którą jestem i z
>którą jestem szczęśliwy, czy "przejść" do kogoś innego, z którą to osobą
>będzie... heh... fajniej :)
Czyli... w pewnym sensie miejsce, w ktorym sciera sie nasz egoizm z
miloscia do drugiej osoby. I wcale nie jestem przekonana czy odpowiedz
co sie powinno zrobic w takiej sytuacji zrobic jest taka prosta...
>> Sama nie wiem... Moglabym go w tym momencie wsadzic w pociag powrotny,
>> a tak... ponad 24 h massakry, kiedy nawet nie moglam sie porzadnie
>> wyryczec...
>Przynajmniej oglądnęliście fajny film ;-)
>Właśnie - jaki?
Widzielismy w sumie dwa. W sobote w kinie "VanillaSky" a poza tym w
domu na divxie "Poznaj mojego tate".
>> Ja tez nie... Ale wyslalam mu msg na GG, nie odezwal sie - nie
>> zamierzam sie narzucac.
>Pewnie jeszcze kiedyś coś napisze...
W piatek sie odezwal, mowil ze przez caly tydzien sie odcial od swiata
i GG nie odbieral. (mozliwe bo faktycznie przy jego stalce ani razu
nie widzialam zeby byl dostepny). Porozmawialismy troche na GG, potem
przez telefon - jest lepiej :-)
>>> No to miło - a tak poważnie - idziesz/jesteś na informatyce?
>> Zamierzam sie tam dostac w lipcu :-)
>A gdzie dokładniej?
Politechnika Poznanska. :-)
>> - trzymcie kciuki,
>Będziemy, ale przypomnij jeszcze ;)
Na pewno nie raz :-)
>> Microsofcie drzyj - nadchodze! ;-))))
>:)))) Będzie lepiej :) Cały świat będzie wspominał Lily of the Valley :)))
No pewnie :-) Trzeba sobie stawiac szczytne cele ;-)))
Pozdry by Lily
Specjalnie na zamowienie:
"Ty wez wyp***dol te sygnaturke
i sie nie doluj!!!" (Kominek)
|
|
|
Idź do forum:
Aktualna data: czw lis 20 16:44:38 EST 2008
Łączny czas generowania strony wyniósł 0,06097 sekund. |